Pokój wymarzony dla wielbicielki niewyszukanych, prostych form, oryginalny i wpisujący się w estetykę, którą osobiście uwielbiam. I choć idea sama w sobie wręcz dziecinnie prosta, niezwykle rzadko wcielana w życie. I szczerze przyznam zupełnie nie wiem dlaczego. Gwarantuje, że efekt końcowy będzie zadawalający i dla rodziców, i dla samego dziecka. Ba, inni z zazdrością spojrzą na taki pokój i zapragną o powrocie choć na chwilę do tych beztroskich lat.

Sama mamą jestem i wiem jak ciężkie bywa wypracowanie z dzieckiem pewnego kompromisu, zwłaszcza, gdy tyczy się on kilkulatka dość głośno wyrażającego swoje zdanie i niezadowolenie. Urządzanie wnętrza to już wyższy stopień wtajemniczenia, jeśli chcemy być zadowoleni z efektu końcowego, a w oczach dziecka dostrzec zachwyt. Królestwo potomka powinno być miejscem, w którym to ono będzie czuło się dobrze, to jego azyl. Decydujące zdanie powinno należeć zatem do niego, ale pozostawienie wolnej ręki maluchowi może mieć zgoła opłakane konsekwencje. Temat przerabiałam, ulegałam (no niezupełnie do końca), bo pewnie pokój młodszej córy wyglądałby niczym przesłodzona, pełna różowych tiuli, baldachimów i różowych dodatków, komnata księżniczki tudzież królestwo kochającej barbie i kucyki pony czterolatki (zdecydowanie infantylne, w złym guście, w którym dostaje się oczopląsu, a przebywanie dłużej niż 5 minut grozi ostrym bólem głowy). Z drugiej strony wiem również, że zanim remont mieszkania dobiegłby końca, jej gust uległby radykalnej zmianie i należałoby na nowo wystartować z urządzaniem pokoju od podstaw. Poszliśmy na kompromis i tym sposobem ulubiony kolor (oczywiście różowy) pojawił się na frontach zabudowy meblowej. Nie muszę chyba dodawać, że róż już dawno nie jest ulubionym kolorem córy, ale wymiana mebli chwilowo nie wchodzi w rachubę. Także drogie mamy i drodzy tatusiowie nauczeni, mam nadzieję, nie własnym doświadczeniem, nie bójcie się rozwiązań najprostszych: bieli, czerni i szarości. Wasze dziecko może zaskoczyć Was zmianą gustu zdecydowanie szybciej niż się tego spodziewacie.

No to dziś dziecięcy pokój w barwach bardzo neutralnych: bieli i czerni. Wiem, biało-czarny pokój może wydawać się mało zachęcający i dla Was, i dla kilkulatka, ale z pewnością wcale taki być nie musi. To, że barwy są mało radosne nie znaczy, że i wnętrze takie będzie. Biel i czerń może być bardzo kreatywna, wystarczy postawić na odpowiednie motywy graficzne, wzory, dodatki. Pamiętajcie też, że zabawki to cała paleta kolorów, która pojawi się w tym o to królestwie.

Sama byłam bardzo zaskoczona, że biel i czerń może się aż tak dobrze prezentować w dziecięcym, a nawet niemowlęcym pokoju. W tym drugim wydaje się nawet jeszcze lepszym rozwiązaniem, bo niemowlę widzi najpierw silnie kontrastujące barwy, a więc biel, czerń i czerwień, a duże geometryczne kształty skupiają jego wzrok.

Kilka inspiracji do wnętrza niemowlęcia:

bilde2

IMG_5748

IMG_5783Zdjęcia: 1, 2, 3

I do pokoju kilkulatka:

1_children's bed_bambula_2014

6_children's bed_bambula_2014

Gabriel 2

Gabriel 2

Gabriel 2

Sebastian

Sebastian

KIDSSCANDI_500

 

6223

 Zdjęcia: 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12

Białe ściany, białe lub czarne meble, czarne i białe dodatki, ściana tablicowa do wyrażenia drzemiących zdolności plastyczno-artystycznych, czy trzeba czegoś więcej? Moim zdaniem w zupełności nie, takie pokoje zachęcają do kreatywności, zabawy i zdecydowanie dłużej posłużą niż te zbyt pstrokate i bardzo dziecinne. Poza tym takie dość spokojne wnętrze zapewni dziecku i należyte miejsce do wypoczynku, i doskonałą przestrzeń na nieograniczoną zabawę.