Minimalizm w najczystszej postaci. Wnętrza sprawiające wrażanie niezamieszkałych, ascetycznych, skrajnie oszczędnych, jeśli chodzi o wszelkiego rodzaju wyposażenie, chłodne i pedantyczne. Jednym słowem wszystko to, co absolutnie uwielbiam, podziwiam (choć głęboko zastanawiam się, czy zawsze panuje w nich aż taki ład, czy to tylko na potrzeby zdjęć) i czego oglądanie sprawia mi ogromną przyjemność, choć wydawałaby się, że zbyt dużo w takiej przestrzeni do oglądania nie ma.

Minimalizm to absolutnie jeden z moich ulubionych stylów, jeśli chodzi o wnętrza. Oczywiście „mój kawałek podłogi” daleki jest od tego tu prezentowanego. Ale co ja na to poradzę, że kocham maksymalną prostotę, dużo wolnej przestrzeni, mało sprzętów i mebli. Ascetyzm mnie kręci. Dla wielu osób myśl o przebywaniu w takim wnętrzu jest dość przerażają, a dłuższe zamieszkanie absolutnie nierealne, bo jak w takim pustym, nieprzytulnym mieszkaniu i gdzie tu upchnąć wszystkie osobiste rzeczy. Myślę, że ja bez dwóch zdań świetnie bym się w nim odnalazła. Nie wiem tylko co na to pozostali członkowie rodziny. Pooglądać można i poczuć tą atmosferę, ład i porządek. Wyznacznik tego stylu to oszczędność na każdej płaszczyźnie: mała liczba bibelotów, gadżetów, sprzętów, mebli. Absolutne minimum, a przy tym totalny ascetyzm w formie i kolorystyce. Aby zaaranżować takie wnętrze wystarczy trzymać się maksymalnej prostoty, żadnych ozdobników na meblach, idealnie sprawdzą się zabudowy od ziemi aż do sufitu, w których uda się pochować wszystkie przedmioty, najlepiej otwierane dotykowo, bez uchwytów odznaczających się na gładkiej powierzchni. Wybór kolorystyki w ascetycznych wnętrzach jest dość oczywisty, dominuje tu biel, różne odcienie szarości, czerń, kolory neutralne i raczej chłodne. Nie ma w nich ekstrawagancji, nie ma szaleństw z różnorodnością zastosowanych materiałów, faktur, wzorów. Liczy się funkcja i maksymalna prostota. Zasada jest oczywista: im mniej, tym lepiej. Bez ozdobników, bez bibelotów zbierających kurz, zbędnych akcentów. Minimalna ilość wszystkiego: mebli, przedmiotów, kolorów, tkanin. Trochę jak w szpitalnej sali. Chłodno, czysto, pedantycznie. Z pewnością nie dla każdego. Moim skromnym zdaniem wspaniale – prosto i funkcjonalnie.

NORM-COPENHAGEN-TOWNHOUSE-II-11

NORM-COPENHAGEN-TOWNHOUSE-II-12

NORM-COPENHAGEN-TOWNHOUSE-II-14

1

Jelanie-blog-Minimalist-bedroom-in-grey-1

Jelanie-blog-Minimalist-bedroom-in-grey-3

Mustaovi2

Ellos3

ICONISTA-WEB_6

MIKMAX-WEB_1

ICONISTA-WEB_1

Zdjęcia: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11

Wnętrza minimalistyczne często wyglądają, jak nie do końca urządzone. Nic bardziej mylnego, z reguły wszystko jest tu dokładnie przemyślane, a efekt końcowy możliwy do osiągnięcia dzięki sprytnie zaplanowanym zabudowom, w których udaje się ukryć większość ze sprzętów niezbędnych do funkcjonowania. Tyczy się to szczególnie sypialni, łazienki, czy kuchni. Oczywiście są i pomieszczenia, w których brakuje szaf, a jej rolę spełnia np. metalowy wieszak. To rozwiązanie jest jednak zarezerwowane dla życiowych minimalistów z bardzo niewielką ilością ubrań i dodatków, inaczej zamiast oczekiwanego ascetyzmu, dość szybko zapanuje w nich chaos.

17297283141_79d2e1cfd6_b

RESIDENTIAL-WEB_3

RESIDENTIAL-WEB_15

Zdjęcia: 12, 13, 14